niedziela, 25 sierpnia 2013

[KP] Walczy o przestrzeń widomowymi paznokciami.

ARIA MARIA HARRINGTON
Urodzona jedenastego listopada, lat dwadzieścia pięć. Ojciec Anglik, matka Włoszka.
Pielęgniarka.

Pięć tysięcy czterysta osiemdziesiąt siedem nowych twarzy. Codziennie zakładana inna, choćby błagało się o zachowanie swojego własnego "ja". Rysy wciąż pozostają te same, zmieniają się jednak szczegóły. Inne oczy, inny uśmiech. Obcy jakby i zewnętrzny, gdyż dusza pozostaje nienaruszona. I cichy głosik w głowie nakazujący uciekać gdzie pieprz rośnie, bo tu źle, tu niedobrze, to nie to miejsce, dla którego chciałoby się oddać życie i sumienie. Pamięta smutną, nieurodziwą Anglię, w której się wychowała. Pamięta opowiadania babki, o tym, jak piękna jest Wenecja, jak inna i bardziej otwarta dla ludzi. Od najmłodszych lat marzyła, by uciec z kraju deszczu i szarości do czegoś bardziej kolorowego. Trzy miesiące temu jej się udało. Rodzice protestowali latami, chcieli ją zatrzymać, mówili, że we Włoszech będzie ciężej, że będzie sama i nikogo nie pozna. A tam miała wspomnienia, miała ich, grób swojego narzeczonego i ukochanego kota. Jednak serce zdecydowało i póki co nie żałuje swej decyzji.
Gdyby ktoś zapytał ją, jakim jest typem człowieka, bez wątpienia spojrzałaby na pytającego z mieszaniną zaciekawienia i pogardy, a także irytacji, by po chwili najzwyczajniej w świecie odpowiedzieć krótkie „jestem” i odejść w swoją stronę z podbródkiem uniesionym wysoko. Aria jest mieszaniną licznych, niejednokrotnie pozostających ze sobą w sprzeczności cech, które jednakże łączą się w zrównoważoną całość, sprawiając, iż jest niebywale interesującą istotą. Nigdy nie była wylewna i zawsze należała do tych skrytych i pozornie zamkniętych w sobie osób. Zawsze chowała w głębi swoje przemyślenia, czy też rozterki i z nikim się nimi nie dzieliła. Bez wątpienia przestała być typem romantycznego lekkoducha, unoszącego się o cal ponad ziemią, błądzącego w chmurach, szukającego prawdziwej miłości i rozwodzącego się nad każdym, nieco szybszym uderzeniem serca. Można by powiedzieć, że jej serce nie bije już od dawna i przyjmuje to z chłodnym wyrachowaniem. Działa z chorobliwą premedytacją, choć według osób postronnych jej definitywne decyzje, czy też zachowania zazwyczaj bywają nieklarowne. Woli uważnie słuchać, niźli permanentnie mówić – ma znikome zadatki na gorliwą krasomówczynię, aczkolwiek okazjonalnie zdarza jej się wygłosić wyczerpującą przemowę, o której zapomina jednak dość szybko, przechodząc do kolejnego punktu dnia. Nadzwyczaj wysoko ceni sobie nieprzejednanie i samodzielność. Śmieszą ją nie asertywne jednostki – uwielbia bawić się ludźmi, nakłaniać ich do rzeczy, których nigdy sami z siebie by nie zrobili, czy też przekonywać do swoich racji. Absolutnie nie popada w skrajności w skrajność; formalna egzaltacja to dla niej termin jak najbardziej enigmatyczny. Mimo tego zachowała dobre serce i wciąż wierzy w uprzejmość ludzi. Nie bez powodu postanowiła się pomagać tym, których sytuacja nie jest przyjemna.
Nie wie czy należy do kobiet urodziwych, jednakże potrafi wykorzystać swoje atuty, kiedy nadejdzie taka potrzeba. Sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu, szczupła, kobieca figura, piegowata buźka i rude, gęste włosy tworzą zrównoważoną całość, interesującą pod pewnymi względami, nie na tyle jednak, by zatrzymać się na dłużej.


[Lubimy wątki, powiązania. Szczególnie te damsko-męskie, toż to fetysz jakiś, chyba. Przepraszam za jakość karty i jej niezrozumiałość, nie wiem właściwie "co autor miał na myśli". Kocham wszystkich.]

6 komentarzy:

  1. [ Witam serdecznie na blogu w imieniu całej Administracji i życzę udanej zabawy w naszym gronie :)]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Hah, a ja kojarzę po nazwisku tę panią ze zdjęć, ładna jest. No, także przyszłam się przywitać (cześć!) i zaproponować jakiś wątek, o ile nie odstraszy cię osoba TJ'a. ^^ ]

    TJ BELL

    OdpowiedzUsuń
  3. [Pierwsze zdjęcie <3]

    Beatrice

    OdpowiedzUsuń
  4. [Może wątek? Co prawda nie damsko-męski, ale.. ;)]

    Beatrice

    OdpowiedzUsuń
  5. [Jeżeli mi się Balza nie przestraszysz to bardzo chętnie poprowadzę jakiś wątek. (: Mogliby się spotkać w szpitalu, skoro Aria jest pielęgniarką. Josha by chociażby użądliła osa, a że ma uczulenie musiałby jechać do szpitala...]

    Josh Balz

    OdpowiedzUsuń