sobota, 24 sierpnia 2013

[KP]

Oscar Piazza
trzydzieści trzy lata, nauczyciel muzyki
DANE | OPIS | HISTORIA | RELACJE

13 komentarzy:

  1. [ o <3 wreszcie ktoś mnie zasłonił! kocham cię za to. A jego lubię, to tak na marginesie.]
    Jasmine

    OdpowiedzUsuń
  2. [Słodziak z niego ;3 I mimo wszystko ma trochę wspólnych cech z Letizią, więc albo będą się całkiem dobrze dogadywać, albo wręcz przeciwnie - będą wiecznie drzeć ze sobą koty :)]

    Letizia

    OdpowiedzUsuń
  3. [ bo ja dziwna jestem i nie lubię widzieć zbyt długo swoich kart na głównej :<
    Naoglądałam się Czarnego Łabędzia i mi się Natalie uroiła w główce. Skręćmy, koniecznie. Tylko daj mi jakiś pomysł, bo ja jak zwykle nic nie mam :<]
    Jasmine

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Witam serdecznie na blogu w imieniu całej Administracji i życzę udanej zabawy:)]

    OdpowiedzUsuń
  5. [W sumie to ja twojego też nie, bo zostały napisane w tym samym czasie ^^ I owszem, łobuz z niej okropny :)
    Genialny wątek, powiadasz? No to będzie trudno, niestety. Co do relacji, mam taki pomysł, aby Lettie za nim nie przepadała (jak za każdym nauczycielem), a on na siłę starałby się ją przekonać, że nie jest tacy jak inni i może mu zaufać. Jeżeli zaś chodzi o wątek, może Oscar zauważyłby ją jak wraz ze znajomymi (dużo starszymi, nawiasem mówiąc) siedzi w parku i pije alkohol? Ona mogłaby zacząć uciekać, Oscar mógłby ją zacząć gonić i w sumie nie wiem co dalej xD]

    Letizia

    OdpowiedzUsuń
  6. [ no w sumie może do niej wpaść. Bo próbowałam coś jeszcze wymyślić, ale nic mi do łba nie przyszło, oprócz tego, że.. w sumie oprócz niczego bo mi z łba wypadło ._. Mam zacząć, tak? Dobra wiem, że tak.]
    Jasmine

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cieszy mnie to :) I tym lepiej, że nie będzie to esej, nie lubię długich komentarzy ._. Poza tym, z góry dziękuję za zaczęcie :D]

    Letizia

    OdpowiedzUsuń
  8. Fotel, zwykły, nieco obdrapany, nieco pokiereszowany przez kocie pazury, stał w salonie, tuż obom gramofonu, a także nieco bardziej nowoczesnej wieży. Z tego pierwszego sprzętu właśnie sączył się blues w wykonaniu B.B Kinga. Zaczynając bowiem nowe życie odkryła również, że poza klasycznym gatunkiem, istnieją również inne, mające wiele do zaoferowania. Z tych odkryć cieszyła się niczym małe dziecko na widok lizaka, niemal skakała z podekscytowania. Wracając jednak do fotela. Był czerwony, dość głęboki by mogła w nim usiąść i podkulić nogi. Stał się jej ulubionym meblem, pierwszym, który zakupiła samodzielnie. To tu spędzała znaczną część swojego czasu, jeśli nie miała akurat lekcji. Z kotem na kolanach i dobrą lekturą w ręku, która bawiła i wzruszała. Tak naprawdę takie spędzanie czasu było dla niej nowością. Niekiedy więc sąsiedzi mieszkający pod nią, musieli słuchać jak przesuwa meble, ewentualnie z jej ust padają przekleństwa wypowiedziane nienaganną francuszczyzną. Przez dwadzieścia lat swojego życia, każdą minutę podporządkowywała tańcu, nieustannym treningom, by doszlifować swój talent i wreszcie wznieść się na szczyt. Opuszczała rodzinny dom z samego rana, by wrócić już po zachodzie słońca i po prostu opaść na łóżko. Czas jaki zyskała po wypadku, który przekreślił jej idealną karierę, stał się jednocześnie udręką, jak i nigdy nie wypowiedzianym marzeniem. Poświęcała go więc na próby odkrywania nowych pasji, czy ewentualnie na nieustanne przemeblowywanie swoich trzech pokoi. Wreszcie miała czas też dla kogoś innego, choć Sokrates nie miał zbyt wielu wymagań, byleby tylko miska była pełna, zawsze i wszędzie, nic mu do szczęścia innego nie było potrzebne. Ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? Od kota przejdzie do rybek, a od rybek może kiedyś i do ludzi, może się uda, prędzej czy później.Chciała, próbowała otworzyć się na innych, lecz świat w jakim się wychowała był pełen zawiści i nieufności, której po prostu nie mogła ot tak nabyć.
    Pogłośniła nieco muzykę, nalała do kieliszka wina, po czym sięgnęła po książkę i opadła na fotel. Po chwili na jej kolanach wylegiwał się już kocur, mrucząc cicho, jakby chciał ją zachęcić do tego by podrapała go za uchem. Czy lubiła to swoje nowe życie? Nieco nudne, nieco przewidywalne? Bez skoków adrenaliny, wzruszających momentów, a także bez nieustannej krytyki? Po części tak, choć tęskniła za tańcem, za tą idealną harmonią, którą człowiek tworzył wraz z muzyką.
    Przerzuciła stronę książki i sięgnęła po kieliszek, gdy właśnie w tym momencie rozległo się pukanie. Spojrzała na śpiącego kota, którego z ciężkim sercem zrzuciła ze swoich kolan i ruszyła w stronę drzwi, które po chwili otworzyła. Widząc sąsiada powitała go uśmiechem, do którego wciąż nie potrafiła się przyzwyczaić i szerzej otworzyła drzwi słysząc jego prośbę
    - Jasne, wejdź, zaraz znajdę cukier, powinnam gdzieś mieć...- gubiła się wciąż w tych wszystkich półkach i innych szafkach i w tym co gdzie ma. Sama nie słodziła, jednak biała śmierć stała sobie gdzieś grzecznie, gdyby przypadkiem w odwiedziny wpadli jej rodzice.
    Jasmine
    [ wybacz mi to coś :<]

    OdpowiedzUsuń
  9. [Mam wrażenie że Balz i Oscar mogliby się zakumplować. Oczywiście, jeśli chcesz. Podobne charakterki mają, tyle że JJ bardziej narwany. Co prawda zupełnie nie mam pomysłu, ale za to lubię zaczynać :3]
    Josh Balz

    OdpowiedzUsuń
  10. [Chciałam tylko powiedzieć, że bardzo pozytywny z niego facet. Jak czytałam o tych kurach i traktorze nie potrafiłam powstrzymać uśmiechu :)]

    Beatrice

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Wkurzyłby się, gdyby mu TJ zdeptał ogródek, co? >D ]

    TJ BELL

    OdpowiedzUsuń
  12. [A dziękuję bardzo! Po przeczytaniu Twojej karty stwierdzam, że cholernie lubię Oscara i byłabym przeszczęśliwa, mogąc wepchnąć Wilmę gdzieś pomiędzy jego nieogarnięcie a świrostwo. Innymi słowy - jeśli masz ochotę, jestem jak najbardziej na tak, jeśli chodzi o wątek. ;-)]

    OdpowiedzUsuń