[Słodziak z niego ;3 I mimo wszystko ma trochę wspólnych cech z Letizią, więc albo będą się całkiem dobrze dogadywać, albo wręcz przeciwnie - będą wiecznie drzeć ze sobą koty :)]
[ bo ja dziwna jestem i nie lubię widzieć zbyt długo swoich kart na głównej :< Naoglądałam się Czarnego Łabędzia i mi się Natalie uroiła w główce. Skręćmy, koniecznie. Tylko daj mi jakiś pomysł, bo ja jak zwykle nic nie mam :<] Jasmine
[W sumie to ja twojego też nie, bo zostały napisane w tym samym czasie ^^ I owszem, łobuz z niej okropny :) Genialny wątek, powiadasz? No to będzie trudno, niestety. Co do relacji, mam taki pomysł, aby Lettie za nim nie przepadała (jak za każdym nauczycielem), a on na siłę starałby się ją przekonać, że nie jest tacy jak inni i może mu zaufać. Jeżeli zaś chodzi o wątek, może Oscar zauważyłby ją jak wraz ze znajomymi (dużo starszymi, nawiasem mówiąc) siedzi w parku i pije alkohol? Ona mogłaby zacząć uciekać, Oscar mógłby ją zacząć gonić i w sumie nie wiem co dalej xD]
[ no w sumie może do niej wpaść. Bo próbowałam coś jeszcze wymyślić, ale nic mi do łba nie przyszło, oprócz tego, że.. w sumie oprócz niczego bo mi z łba wypadło ._. Mam zacząć, tak? Dobra wiem, że tak.] Jasmine
Fotel, zwykły, nieco obdrapany, nieco pokiereszowany przez kocie pazury, stał w salonie, tuż obom gramofonu, a także nieco bardziej nowoczesnej wieży. Z tego pierwszego sprzętu właśnie sączył się blues w wykonaniu B.B Kinga. Zaczynając bowiem nowe życie odkryła również, że poza klasycznym gatunkiem, istnieją również inne, mające wiele do zaoferowania. Z tych odkryć cieszyła się niczym małe dziecko na widok lizaka, niemal skakała z podekscytowania. Wracając jednak do fotela. Był czerwony, dość głęboki by mogła w nim usiąść i podkulić nogi. Stał się jej ulubionym meblem, pierwszym, który zakupiła samodzielnie. To tu spędzała znaczną część swojego czasu, jeśli nie miała akurat lekcji. Z kotem na kolanach i dobrą lekturą w ręku, która bawiła i wzruszała. Tak naprawdę takie spędzanie czasu było dla niej nowością. Niekiedy więc sąsiedzi mieszkający pod nią, musieli słuchać jak przesuwa meble, ewentualnie z jej ust padają przekleństwa wypowiedziane nienaganną francuszczyzną. Przez dwadzieścia lat swojego życia, każdą minutę podporządkowywała tańcu, nieustannym treningom, by doszlifować swój talent i wreszcie wznieść się na szczyt. Opuszczała rodzinny dom z samego rana, by wrócić już po zachodzie słońca i po prostu opaść na łóżko. Czas jaki zyskała po wypadku, który przekreślił jej idealną karierę, stał się jednocześnie udręką, jak i nigdy nie wypowiedzianym marzeniem. Poświęcała go więc na próby odkrywania nowych pasji, czy ewentualnie na nieustanne przemeblowywanie swoich trzech pokoi. Wreszcie miała czas też dla kogoś innego, choć Sokrates nie miał zbyt wielu wymagań, byleby tylko miska była pełna, zawsze i wszędzie, nic mu do szczęścia innego nie było potrzebne. Ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? Od kota przejdzie do rybek, a od rybek może kiedyś i do ludzi, może się uda, prędzej czy później.Chciała, próbowała otworzyć się na innych, lecz świat w jakim się wychowała był pełen zawiści i nieufności, której po prostu nie mogła ot tak nabyć. Pogłośniła nieco muzykę, nalała do kieliszka wina, po czym sięgnęła po książkę i opadła na fotel. Po chwili na jej kolanach wylegiwał się już kocur, mrucząc cicho, jakby chciał ją zachęcić do tego by podrapała go za uchem. Czy lubiła to swoje nowe życie? Nieco nudne, nieco przewidywalne? Bez skoków adrenaliny, wzruszających momentów, a także bez nieustannej krytyki? Po części tak, choć tęskniła za tańcem, za tą idealną harmonią, którą człowiek tworzył wraz z muzyką. Przerzuciła stronę książki i sięgnęła po kieliszek, gdy właśnie w tym momencie rozległo się pukanie. Spojrzała na śpiącego kota, którego z ciężkim sercem zrzuciła ze swoich kolan i ruszyła w stronę drzwi, które po chwili otworzyła. Widząc sąsiada powitała go uśmiechem, do którego wciąż nie potrafiła się przyzwyczaić i szerzej otworzyła drzwi słysząc jego prośbę - Jasne, wejdź, zaraz znajdę cukier, powinnam gdzieś mieć...- gubiła się wciąż w tych wszystkich półkach i innych szafkach i w tym co gdzie ma. Sama nie słodziła, jednak biała śmierć stała sobie gdzieś grzecznie, gdyby przypadkiem w odwiedziny wpadli jej rodzice. Jasmine [ wybacz mi to coś :<]
[Mam wrażenie że Balz i Oscar mogliby się zakumplować. Oczywiście, jeśli chcesz. Podobne charakterki mają, tyle że JJ bardziej narwany. Co prawda zupełnie nie mam pomysłu, ale za to lubię zaczynać :3] Josh Balz
[A dziękuję bardzo! Po przeczytaniu Twojej karty stwierdzam, że cholernie lubię Oscara i byłabym przeszczęśliwa, mogąc wepchnąć Wilmę gdzieś pomiędzy jego nieogarnięcie a świrostwo. Innymi słowy - jeśli masz ochotę, jestem jak najbardziej na tak, jeśli chodzi o wątek. ;-)]
[ o <3 wreszcie ktoś mnie zasłonił! kocham cię za to. A jego lubię, to tak na marginesie.]
OdpowiedzUsuńJasmine
[Słodziak z niego ;3 I mimo wszystko ma trochę wspólnych cech z Letizią, więc albo będą się całkiem dobrze dogadywać, albo wręcz przeciwnie - będą wiecznie drzeć ze sobą koty :)]
OdpowiedzUsuńLetizia
[ bo ja dziwna jestem i nie lubię widzieć zbyt długo swoich kart na głównej :<
OdpowiedzUsuńNaoglądałam się Czarnego Łabędzia i mi się Natalie uroiła w główce. Skręćmy, koniecznie. Tylko daj mi jakiś pomysł, bo ja jak zwykle nic nie mam :<]
Jasmine
[ Witam serdecznie na blogu w imieniu całej Administracji i życzę udanej zabawy:)]
OdpowiedzUsuń[Dziękuję bardzo! :)]
Usuń[W sumie to ja twojego też nie, bo zostały napisane w tym samym czasie ^^ I owszem, łobuz z niej okropny :)
OdpowiedzUsuńGenialny wątek, powiadasz? No to będzie trudno, niestety. Co do relacji, mam taki pomysł, aby Lettie za nim nie przepadała (jak za każdym nauczycielem), a on na siłę starałby się ją przekonać, że nie jest tacy jak inni i może mu zaufać. Jeżeli zaś chodzi o wątek, może Oscar zauważyłby ją jak wraz ze znajomymi (dużo starszymi, nawiasem mówiąc) siedzi w parku i pije alkohol? Ona mogłaby zacząć uciekać, Oscar mógłby ją zacząć gonić i w sumie nie wiem co dalej xD]
Letizia
[ no w sumie może do niej wpaść. Bo próbowałam coś jeszcze wymyślić, ale nic mi do łba nie przyszło, oprócz tego, że.. w sumie oprócz niczego bo mi z łba wypadło ._. Mam zacząć, tak? Dobra wiem, że tak.]
OdpowiedzUsuńJasmine
[Cieszy mnie to :) I tym lepiej, że nie będzie to esej, nie lubię długich komentarzy ._. Poza tym, z góry dziękuję za zaczęcie :D]
OdpowiedzUsuńLetizia
Fotel, zwykły, nieco obdrapany, nieco pokiereszowany przez kocie pazury, stał w salonie, tuż obom gramofonu, a także nieco bardziej nowoczesnej wieży. Z tego pierwszego sprzętu właśnie sączył się blues w wykonaniu B.B Kinga. Zaczynając bowiem nowe życie odkryła również, że poza klasycznym gatunkiem, istnieją również inne, mające wiele do zaoferowania. Z tych odkryć cieszyła się niczym małe dziecko na widok lizaka, niemal skakała z podekscytowania. Wracając jednak do fotela. Był czerwony, dość głęboki by mogła w nim usiąść i podkulić nogi. Stał się jej ulubionym meblem, pierwszym, który zakupiła samodzielnie. To tu spędzała znaczną część swojego czasu, jeśli nie miała akurat lekcji. Z kotem na kolanach i dobrą lekturą w ręku, która bawiła i wzruszała. Tak naprawdę takie spędzanie czasu było dla niej nowością. Niekiedy więc sąsiedzi mieszkający pod nią, musieli słuchać jak przesuwa meble, ewentualnie z jej ust padają przekleństwa wypowiedziane nienaganną francuszczyzną. Przez dwadzieścia lat swojego życia, każdą minutę podporządkowywała tańcu, nieustannym treningom, by doszlifować swój talent i wreszcie wznieść się na szczyt. Opuszczała rodzinny dom z samego rana, by wrócić już po zachodzie słońca i po prostu opaść na łóżko. Czas jaki zyskała po wypadku, który przekreślił jej idealną karierę, stał się jednocześnie udręką, jak i nigdy nie wypowiedzianym marzeniem. Poświęcała go więc na próby odkrywania nowych pasji, czy ewentualnie na nieustanne przemeblowywanie swoich trzech pokoi. Wreszcie miała czas też dla kogoś innego, choć Sokrates nie miał zbyt wielu wymagań, byleby tylko miska była pełna, zawsze i wszędzie, nic mu do szczęścia innego nie było potrzebne. Ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? Od kota przejdzie do rybek, a od rybek może kiedyś i do ludzi, może się uda, prędzej czy później.Chciała, próbowała otworzyć się na innych, lecz świat w jakim się wychowała był pełen zawiści i nieufności, której po prostu nie mogła ot tak nabyć.
OdpowiedzUsuńPogłośniła nieco muzykę, nalała do kieliszka wina, po czym sięgnęła po książkę i opadła na fotel. Po chwili na jej kolanach wylegiwał się już kocur, mrucząc cicho, jakby chciał ją zachęcić do tego by podrapała go za uchem. Czy lubiła to swoje nowe życie? Nieco nudne, nieco przewidywalne? Bez skoków adrenaliny, wzruszających momentów, a także bez nieustannej krytyki? Po części tak, choć tęskniła za tańcem, za tą idealną harmonią, którą człowiek tworzył wraz z muzyką.
Przerzuciła stronę książki i sięgnęła po kieliszek, gdy właśnie w tym momencie rozległo się pukanie. Spojrzała na śpiącego kota, którego z ciężkim sercem zrzuciła ze swoich kolan i ruszyła w stronę drzwi, które po chwili otworzyła. Widząc sąsiada powitała go uśmiechem, do którego wciąż nie potrafiła się przyzwyczaić i szerzej otworzyła drzwi słysząc jego prośbę
- Jasne, wejdź, zaraz znajdę cukier, powinnam gdzieś mieć...- gubiła się wciąż w tych wszystkich półkach i innych szafkach i w tym co gdzie ma. Sama nie słodziła, jednak biała śmierć stała sobie gdzieś grzecznie, gdyby przypadkiem w odwiedziny wpadli jej rodzice.
Jasmine
[ wybacz mi to coś :<]
[Mam wrażenie że Balz i Oscar mogliby się zakumplować. Oczywiście, jeśli chcesz. Podobne charakterki mają, tyle że JJ bardziej narwany. Co prawda zupełnie nie mam pomysłu, ale za to lubię zaczynać :3]
OdpowiedzUsuńJosh Balz
[Chciałam tylko powiedzieć, że bardzo pozytywny z niego facet. Jak czytałam o tych kurach i traktorze nie potrafiłam powstrzymać uśmiechu :)]
OdpowiedzUsuńBeatrice
[ Wkurzyłby się, gdyby mu TJ zdeptał ogródek, co? >D ]
OdpowiedzUsuńTJ BELL
[A dziękuję bardzo! Po przeczytaniu Twojej karty stwierdzam, że cholernie lubię Oscara i byłabym przeszczęśliwa, mogąc wepchnąć Wilmę gdzieś pomiędzy jego nieogarnięcie a świrostwo. Innymi słowy - jeśli masz ochotę, jestem jak najbardziej na tak, jeśli chodzi o wątek. ;-)]
OdpowiedzUsuń