dwudziestoczteroletnie dziecko
tatuażysta i współwłaściciel salonu tatuażu i piercingu "Gravity"
w Wenecji od pięciu lat
sam nie wie skąd się tu wziął. Imprezował ze znajomymi i nagle obudził się na lotniskowym krześle
zamieszkuje stary loft wraz z najlepszą przyjaciółką Mickey i kotką Berry
trzy czwarte powierzchni jego ciała stanowią tatuaże
Mamy przed sobą niezwykle specyficzną odmianę mężczyzny. Z jednej strony zupełnie nie jest gotowy do dorosłego życia, a zaś z drugiej, radzi sobie całkiem nieźle. Prawda jest taka, że większość rzeczy uchodzi mu na sucho. I nie wiadomo, czy chodzi tu o urok osobisty, czy po prostu urodził się pod szczęśliwą gwiazdą - ale trzeba mu przyznać, jest prawdziwym antymagnesem na pecha i nie martw się, przy nim nic ci nie grozi. No może oprócz niego samego. Człowiek porywczy, spontaniczny, lekkoduszny i może nawet trochę naiwny. Jego wymówką na wszystko są słowa "jestem artystą" i weź się z takim kłóć. Często przedkłada pierdoły nad rzeczy istotne i ważne, więc jest specem od spóźniania się i robienia wszystkiego na ostatnią minutę. Chyba nie pojmuje jeszcze znaczenia słów "obowiązki" i "systematyczność", dlatego w jego części loftu panuje wieczny bałagan (nie to, żeby Mickey była jakąś pedantycznie ułożoną kobietą, ale na pewno jej połowa mieszkania wygląda bardziej reprezentacyjnie). Jedyną rzeczą, do której naprawdę się przykłada, są szkice. I nieważne czy chodzi tu o projekty tatuaży, czy zwykłe bazgrołki z nudów - zawsze muszą być perfekcyjne. Rysowanie, szkicowanie, tatuowanie, fotografia - to jego największe pasje i jedyne rzeczy, w których jest naprawdę dobry. No, oprócz marudzenia.
Zero w nim romantyzmu, zero jakiejkolwiek wiedzy co do obchodzenia się z kobietami. Przestał już nawet liczyć ile razy dostał w twarz od płci pięknej. Najcenniejsze rady czerpie od swojej ex, kochanki, przyjaciółki, siostry, współlokatorki i wroga w jednym. Jordan i Mickey żywią do siebie naprawdę wybuchowe uczucia. Poznali się kiedy Jo robił dziewczynie tatuaż i od razu znaleźli wspólny język. Poszli na spacer, który przerodził się w zaliczenie największej imprezy w mieście. Wylądowali razem w łóżku - spodobało im się, więc zostali parą. Kupili wspólny loft i zamieszkali razem. Nawet kupili kota, żeby móc udawać, że mają dziecko, a potem wszystko zaczęło się psuć. Ostatecznie zerwali, ale dalej mieszkają razem. Dogadują się ze sobą nawzajem lepiej, niż z kimkolwiek innym, ale bywają tez momenty w których drą koty i wydzierają się na siebie całe dnie. Prawda jest taka, że Jo kocha Mickey, a Mickey kocha Jo. Czy to braterska miłość, czy bardziej gorący romans... Oni sami już chyba nie wiedzą.
Hey! I love you
cause you're sweet and I love you
cause you're naughty
I love
you for your mind but give me your body
I wanna be a toy at your
birthday party
Wind me up - wind me up - wind me up - let me go
Urodzony w maju 1989 roku
Nigdy nie może zapamiętać którego dokładnie, więc świętuje cały miesiąc
Obywatelstwo norweskie, jednakże rodzice są brytyjczykami
hej, hej, hej, hej!
dawajcie szybko wątki, bo zrobiłam sobie przerwę w blogowaniu i jestem mega spragniona wątków!! :D męsko-męskich przepraszam, ale nie prowadzę, bo nie potrafię, najzwyczajniej w świecie :(
tytuł, Queen we will rock you, dalej Queen tear it up, wizerunek Oliver Sykes.
Mickey powinna jakoś na dniach pojawić się w wolnych postaciach :)


[ Szkoda, że nie prowadzisz wątków męsko-męskich, bo w takim razie nic nie mogę zaproponować, tylko co najwyżej się przywitać(i miło jest zobaczyć Olivka na wizerunku, o :D). Także powodzenia w sprawie wątków!
OdpowiedzUsuńPs. Ludzie pewnie jeszcze śpią. Ja się krótko przed 13 obudziłam, więc może nie jestem sama >D ]
TJ BELL
[ Witam serdecznie na blogu i życzę udanej zabawy w naszym gronie :)]
OdpowiedzUsuń[Dzień dobry ;D]
OdpowiedzUsuńBeatrice