LAT 16 | UCZENNICA | MAŁA OSZUSTKA | DZIECIĘ Z PIEKŁA RODEM
Mała jaskółeczka, która dzień po swoich urodzinach została podrzucona pewnej ubogiej, wielodzietnej rodzinie. Ogólnie nie narzeka, choć wciąż twierdzi, że matka mogła wybrać nieco lepiej i jak już chciała się jej pozbyć, powinna zostawić ją pod bramą domu jakichś miliarderów. Niestety, trafiła inaczej i musi jakoś z tym żyć. Jak również z tym, że mieszka w jednym pokoju z trzema młodszymi dzieciakami, musi pomagać matce w domu, a jej ubrania pochodzą z ciuchlandu znajdującego się ulicę dalej. Mimo wszystko, kocha tę rodzinę, chociaż nijak do niej nie pasuje. Blada jak ściana, strasznie niziutka, o blond włosach i pyzatej buźce, a także krzywych nogach, zupełnie nie przypomina pięknych, opalonych Włoszek. Charakterek też ma zupełnie różny, choć jej przybrani rodzice wychodzili z siebie, aby wychować ją na miłą, dobrze wychowaną damę. Nic jednak z tego nie wyszło, a Letizia zachowuje się jak mały demon, który niszczy wszystko na swojej drodze, aby zrobić innym na złość i mieć dobrą zabawę.
Ciekawskie toto niezmiernie, które swój krótki nos wepcha wszędzie tam, gdzie nie trzeba. Letizia w ogóle lubi przebywać wszędzie, gdzie jej nie wolno, więc nic dziwnego, że często popada w kłopoty, którymi jednak nie obarcza swoich rodziców. Jest to chyba jedyna dwójka ludzi, których dziewczyna jako tako szanuje i stara się, aby nie dowiedzieli się co też wyprawia, gdy nie ma w jej domu. A co wyprawia? Szlaja się po niebezpiecznych miejscach z niebezpiecznymi ludźmi i kradnie co popadnie, gdy nikt nie widzi. Lubi szantażować ludzi, lubi kłamać, zwodzić za nos i pyskować. Nie ma z nią łatwo, niestety. Zbyt narwane dziecko o niewyparzonej gębie, które sądzi, że jest już dorosłe i może wszystko. Jednak w głębi duszy to wciąż tylko przestraszona wielkim światem szesnastolatka, która szuka kogoś, kto zechciałby się nią zaopiekować, chociaż sama przecież się do tego nie przyzna. Udaje odważną, udaje samowystarczalną, mała Zosia Samosia, która nikomu nie ufa.
Karta krótka, z czasem może zostanie nieco poszerzona.
Gif wzięty z tumblr.com, a na nim Chloe Moretz.
Cytat w tytule - Alex Clare.

[ Witam serdecznie na blogu i życzę miłej zabawy w naszym gronie :)]
OdpowiedzUsuń[ a cześć :) zaproponowałabym wątek, ale przychodzą mi do głowy same banały jak to, że jej młodsza siostra mogłaby uczęszczać na jej lekcje, czy mogłyby się poznać w bibliotece czy coś, ewentualnie w sklepie muzycznym, gdzie Jas zastanawiałaby się co wybrać, bo się na klasycznej wychowała. nie wiem :<]
OdpowiedzUsuńJasmine
[Hoho, jaki z niej łobuz.]
OdpowiedzUsuńOscar
[Wybacz, nie zauważyłam twojego komentarza. xD I tak, musimy koniecznie wymyślić jakiś genialny wątek!]
OdpowiedzUsuńOscar
[ właściwie to Jas mogłaby próbować tańczyć, ale w końcu zaliczyłaby spotkanie z podłożem i nie mogłaby się podnieść. złamana niegdyś noga i dwie małe śrubki dałyby o sobie znać i w takiej sytuacji zastałaby ją L. która mogłaby się nad nią nieco ulitować? hm?]
OdpowiedzUsuńJasmine
[Oj tam, nie narzekaj. Mi się pomysł podoba jak najbardziej, więc zacznę, aczkolwiek esejów na kilka stron worda nie oczekuj. xD]
OdpowiedzUsuńOscar
[ a mogłabyś ty to zrobić? bo właśnie piszę jeden początek i strasznie opornie mi idzie :<]
OdpowiedzUsuńJasmine
[ Wątek bardzo chętnie :) Masz jakiś pomysł to zacznę :)]
OdpowiedzUsuń[ Mógłby ją wkręcić na imprezę albo przyłapać na jakimś przyglądaniu/gapieniu/podglądaniu (skoro jest ciekawa, to taki nietypowy gość chyba nadawałby się do zawieszenia na nim wzroku), ewentualnie wspólny trolling. Co ty na to? >D ]
OdpowiedzUsuńTJ BELL
TJ nie wiedział jakim cudem Joshowi udało się załatwić mu pracę(ostatnio nikt nie chciał przyjmować ludzi bez przynajmniej średniego wykształcenia, nawet jeżeli chodziło o bzdury, a poza tym Bell miał dziwnego pecha do wszystkich potencjalnych pracodawców i odstraszał ich czym się tylko dało: od wyglądu, przez sposób wypowiadania, aż po to, że nawet na rozmowę kwalifikacyjną przychodził spóźniony). Mimo wszystko jeżeli już nadarzała się okazja do tego, żeby jakoś chłopaka wspomóc i przy okazji nadrobić kulejący budżet, to wypadało wstać na czas i porozdawać trochę te ulotki. On miał w zwyczaju towarzyszyć Balzowi od rana kiedy ten musiał się podnieść z kimy by przez parę godzin parzyć ludziom kawę(w czym na szczęście w domu wyręczał go TJ), poprzez popołudnie gdy najczęściej z nieskończonymi pokładami cierpliwości zajadał się chipsami słuchając jak Josh wyżywa się na keyboardzie, aż po wieczór(który dla obojga rozpoczynał się czasem dopiero nad ranem i momentami szybko się kończył, bo Balz musiał wstać i zacząć coś robić; czasem cokolwiek - machać nogami, biegać i chyba nikt oprócz TJ'a jeszcze nie dał rady się do tego przyzwyczaić). Tak im już czas mijał, ale imprezy były już praktycznie piątkowym rytuałem, który zapoczątkował TJ.
OdpowiedzUsuńNiestety takie melanże miały to do siebie, że przychodziło na nie mnóstwo ludzi, a w związku z tym łatwo było się zgubić i tak też rozdzielili się TJ z Joshem. Teraz brązowooki bezskutecznie próbował odnaleźć swojego kompana, ale w takim gwarze było o to trudno. Dzięki temu, że się tak zażarcie rozglądał wokół dostrzegł grupkę swoich znajomych, a także jakąś małolatę, która zerkała na niego chyba już od dłuższej chwili(czego jednak nie był pewien i prawdę mówiąc szczerze w to powątpiewał, bo przecież musiałaby go z kimś pomylić, raczej zbyt piękny to on nie był, a raczej na brzydkich ludzi nie patrzy się dłużej, niż kilka sekund, co nie?).
- Taka młoda i już imprezuje? - zagadnął, kiedy jego znajomi dali dziewczynie spokój, wtykając jej za to do rąk szklankę z drinkiem i odchodząc z chichotem praktycznie niezauważalnym przy dość głośno grającej muzyce.
TJ BELL
[ To ja zaczęłam. Nie wiedziałam, czy ma być dłuższe, czy krótsze, więc zrobiłam takie "uniwersalne" (mam nadzieję...) ]
[ Oba pomysły mi pasują, więc wybierz któryś, który Ci bardziej pasuje a ja zacznę :)]
OdpowiedzUsuńFabrizio
[Dzień dobry, może jakaś ochota na wątek?]
OdpowiedzUsuńLouis Morisson.